Nawigacja
    Strona główna
    Serwis Informacyjny
    Wstecz
Życiorys
    Przybliżamy sylwetkę kandydata
Prawa Narodów
    Katechizm Kościoła Katolickiego
    Prawa Narodów - UE
    Jan Paweł II do
Polskiego Parlamentu
    O polskich wojskach
w okupowanym Iraku
    Prawa polskiej mniejszości
narodowej na Białorusi
    Uchwała autorstwa Jana Łopuszańskiego w sprawie praw polskiej mniejszości narodowej na Białorusi
Kontakt
    E-mail
    E-mail ze strony www
    Biura poselskie
    Webmaster

Książki:



Baner reklamowy:

Nie musimy „wchodzić” do Europy

Reprezentuję te środowiska polskie, które zawsze czuły się związane z dziedzictwem cywilizacji zachodnio-europejskiej i to nawet wtedy, gdy przy współudziale niektórych stolic europejskich Polska była niszczona czy wydana sowieckiemu imperium.

Z wielką nadzieją witaliśmy zmiany skutkujące rozpadem tego imperium. Oczekiwaliśmy wolności osobistej i narodowej oraz nowych perspektyw rozwoju. Ludzie rozsądni w Polsce rozumieli, że nie może to oznaczać natychmiastowego dobrobytu, ale oczekiwaliśmy rozwiązań, które w swych skutkach będą prowadziły do realnego rozwoju.

Czujemy się też integralną częścią rodziny wolnych narodów Europy. Nie musimy „wchodzić” do Europy, bo zawsze w niej byliśmy.


Z takim dziedzictwem i z takimi nadziejami stajemy dziś wobec historycznego paradoksu. Obserwujemy procesy likwidacji historycznego dorobku Europy, która kształtowała się jako obszar suwerennych i zazwyczaj narodowych państw, będących strażnikami wolności poszczególnych narodów.

Narodom Europy proponowana jest perspektywa kontynentalnego imperium, centralnie sterowanego, o ściśle reglamentowanej gospodarce i życiu społecznym. Imperium to coraz wyraźniej ujawnia totalitarne zapędy.

Co więcej – kierowane jest ono przez siły, które dobitnie kontestują tę rzeczywistość kulturową, która przez wieki stanowiła o tożsamości Europy, w tym o tożsamości Polski. Mówię o chrześcijaństwie.

Ten dziwny stwór, jakim jest Unia Europejska, aspirująca do reprezentowania Europy, budzi nasz głęboki niesmak. Natomiast koszty, których płacenia oczekuje się od nas jako biletu do unijnego klubu, budzą nasz najwyższy niepokój.

Nie chcemy wyprzedaży polskiego majątku w niepolskie ręce, nie chcemy bezrobocia wymuszonego ujemnym saldem obrotów handlowych z Unią, nie chcemy likwidacji wielu tradycyjnych dziedzin naszej gospodarki, w tym rolnictwa, a zwłaszcza nie chcemy rezygnacji z suwerenności.

Po latach poddania władzy Moskwy nie satysfakcjonuje nas zamiana Moskwy na Brukselę. Przyszłość Polski widzimy jako przyszłość niepodległego państwa, współpracującego z innymi wolnymi narodami Europy - i nie tylko Europy.

Martwi nas fakt coraz głębszego uzależniania gospodarczego Polski od kooperacji z jednym tylko obszarem – obszarem UE. I to w sytuacji, w której Unia prowadzi systemowe działania zmierzające do zablokowania rozwoju naszej współpracy z obszarem Europy Wschodniej, rezerwując ten obszar dla realizacji interesów niemieckich.

Z tej perspektywy oceniamy trwające dziś prace nad przyszłą konstytucją Unii Europejskiej.

Podziwiamy wysiłki tych naszych kolegów, którzy już będąc w obszarze Unii, włączają się w prace Konwentu obradującego nad przyszłością Europy i starają się blokować dążenia euroszaleńców i przywracać zdrowy rozsądek. Życzymy wam powodzenia!


Ze swej strony pracować chcemy przede wszystkim nad sformułowaniem programu Europy wolnych narodów i przeciwstawieniem go programom budowy totalitarnego imperium.

Jest rzeczą bardzo ważną aby program ten został postawiony także na Konwencie. Jednak o wiele istotniejsze jest jego upowszechnienie i zdobycie dla niego poparcia najszerszych rzesz społecznych w poszczególnych krajach europejskich. Zarówno tych, które już są w Unii jak i tych, które jeszcze nie są jej członkami.

Potrzebujemy szerokiego ruchu społecznego rozwijającego się równolegle we wszystkich krajach europejskich, świadomego jasnych celów politycznych, kulturowych i ekonomicznych.

Jest rzeczą oczywistą, że w obszarze tego ruchu w różny sposób rozstrzygane będą problemy poszczególnych krajów – ale bez porozumienia i akcji o charakterze międzynarodowym nie zdołamy zatrzymać działań, które prowadzą nasze narody do kryzysu na skalę kontynentalną.



Z tej perspektywy oceniamy też projekty poszerzenia Unii o kraje Europy Środkowej. Nie czujemy się zainteresowani akcesją do Unii takiej, jaka ona dzisiaj jest.

Uważna obserwacja posunięć czołowych krajów Unii każe nam ponadto wątpić w szczerość zapewnień o zamiarze poszerzenia Unii.

Kto rozsądny, chcąc rzeczywiście zaprosić Polskę do swego grona, proponowałby na przykład warunki dopłat do rolnictwa, które prowadziłyby do zniszczenia rolnictwa polskiego? A może nie idzie o ustalenie warunków dopłat lecz o prowokację działań polskich, które uzasadniłyby odmowę przyjęcia Polski.

Nie trudno sobie wyobrazić, że skutkowałoby to także zahamowaniem procesów akcesyjnych innych krajów Europy Środkowej. I kto tu marzy o „Big Bangu”?

Czas pokaże kto ma rację.


Załóżmy jednak cudowny rozwój wydarzeń wyśniony przez najmniej rozumnych euroentuzjastów. Oto UE poszerza się o dziesięć krajów środkowoeuropejskich.

Nawet Francuzi składają swoje rolnictwo na ołtarzu poszerzenia. O tyle byłoby to łatwe, iż po takim poszerzeniu unijny system dopłat do rolnictwa musiałby upaść.

Prace nad euro-konstytucją skutkują powstaniem centralnego rządu w Brukseli, który odpiera lawinę żądań nowych i starych członków Unii.

Niezadowolenie wewnętrzne skłania poszczególne narody do ponownego przemyślenia zasad Unii. Rząd w Brukseli prowadzi z nimi dialog przy pomocy ERRF (European Rapid Reaction Force) .

Droższa żywność unijna w ramach porozumień WTO podbija amerykańskie rynki żywnościowe, dysponujące nieznośnie tanią żywnością i – jeśli wierzyć marzeniom Deklaracji z Laeken – „mocarstwo europejskie” odnosi miażdżące zwycięstwo nad wszystkimi wiatrakami świata.


Mówiąc poważniej – problem poszerzenia Unii – na wypadek gdyby jakimś zbiegiem okoliczności się udało, prowadzi prosto do problemu remanentów po rozpadającej się Unii. I to raczej w nieodległej przyszłości.

W obszarze Europy Środkowej – która stanowi obszar napięć różnorodnych interesów – byłby to prawdopodobnie problem bardzo bolesny.

I przynajmniej w obszarze Europy Środkowej można by tym problemom zapobiec przez uzgodnienie współdziałania krajów tego regionu wobec Unii.

Unia obawiała się takiego scenariusza, forsując decyzję o odrębnych negocjacjach z każdym z krajów członkowskich. Służyć miały temu tzw. „regatta approach” czyli wyścigi krajów ubiegających się o względy Unii.


Ciekawe, że odpowiada to tradycyjnej polityce niemieckiej w stosunku do krajów Europy Środkowej. A Niemcy niewątpliwie pozostaną znaczącym czynnikiem w tym obszarze – nawet gdyby Unia miała się rozpaść.




Na konferencji organizowanej przez SOS for Democracy w Brukseli, w grudniu ubiegłego roku, podkreśliłem zagadnienie praw narodu.

Uznanie praw narodu - do istnienia, do wolności, do pełnego rozwoju i do równoprawnego uczestnictwa we współpracy międzynarodowej - prowadzi w konsekwencji do całkowitego odrzucenia racji istnienia obecnego kształtu Unii Europejskiej. Jednocześnie daje jasną podstawę dla budowania trwałego i przyjaznego narodom ładu europejskiego.

Głęboki sens miałoby działanie zmierzające do pilnego sformułowania Karty Praw Narodu oraz do przedstawienia jej do akceptacji – nie tyle autorytetom politycznym ile najszerszym grupom obywateli poszczególnych państw Europy.

Powszechne poparcie tej Karty przez narody europejskie może stać się decydującym argumentem w batalii o przyszłość naszego kontynentu. Także o przyszłość Europy Środkowej.

adres tej strony znajomemu

W sejmie
    Integracja z UE [4]
    Integracja z UE [3]
    Integracja z UE [2]
    Integracja z UE [1]
    Wotum nieufności min. Cimoszewiczowi
Ze strony sejmowej
    Wypowiedzi
    Interpelacje
    Zapytania
    Oświadczenia
    Głosowania
Listy, polemiki
    List do członków Porozumienia Polskiego
    List do Romana Giertycha
    W Naszym Dzienniku- Polska oczekuje

wap.lopuszanski.pl

Porozumienie Polskie

WYDAWNICTWO POLWEN